Galicja wkracza

Galicja zwykłemu Hiszpanowi kojarzy się przede wszystkim z rybactwem i ślicznymi morskimi plażami. Dwa kluby futbolowe z tego kraju jeszcze nigdy nie wygrały mistrzostwa, jednak 1999 roku Deportivo La Coruna zakończyło jako lider Prmera Divison, zaś Celta Vigo lokowała się na trzecim miejscu.

Deportivo La Coruna

Deportivo La Coruna

Nasi wielbiciele footballu pamiętają pojedynki, jakie biało – czerwoni podczas Mundialu ’82 rozegrali właśnie w centralnych centrach Galicji. Na Estadio Balaidos w Vigo podopieczni Antoniego Piechniczka zremisowali bezbramkowo z Włochami, natomiast na Riazor w La Coruna, po osiągnięciu takiego samego wyniku z Kamerunem, rozgromili 5:1 Peru. W tamtych etapach stadiony te należały do najważniejszych w zawodach o ostatnie w XX wieku Mistrzostwo Hiszpanii.

  • Sądzę, że nasz potencjalny sukces wyszedłby na korzystne hiszpańskiemu futbolowi – myśli selekcjoner Celty, Victor Fernadez.- Obecnie już zdecydowanie mniej wypowiada się o Realu Madryt oraz Barcelonie. Sympatyków interesuje, czy kogokolwiek stać na pokrzyżowanie szyków potentatom.
  • Zwycięstwo ma zawsze przyjemny smak – dopowiada Javier Iruretagoyena – popularny jako Irureta, szkoleniowiec Deportivo – Jeżeli wygrywa załoga z swego kraju, toż cieszy się całkowita Galicja.

Faktycznie ostatnio Gallegos jak mieni się mieszkańców tegoż zaułka Półwyspu Iberyjskiego, stają murem za własnymi grupami. Po raz pierwszy od wielu lat trybuny obiektów w La Coruna i Vigo nie promieniują łysinami.

„Mój Boże! Kto dziś zatrzyma Deportivo?!” – napisała regionalna sportowa gazeta „Campeon„, w dzień po gościnnym zwycięstwie 3:1 tegoż zespołu nad Atletico Madryt. Jest toż o tyle sensowne zapytanie, iż standardowi pretendenci do mistrzowskiej korony posiadają już spore straty punktowe.

Jednak złożeniem Irurety, na radość wciąż zbyt wcześnie. Wprzódy raz w okresie 1993-94, Deportivo prowadziło w eliminacjach przez 24 tygodnie, żeby w końcowych minutach rywalizacji dać się zdystansować Barcelonie. Kibice zebrani na Estadio Riazor trzymali zrobione banery ” Deportivo Campeon!”. Wystarczyło znokautować u siebie Valencię, bądź tylko zremisować, o ile „Barca” nie zwycięży na Camp Nou z Sebillą. Doświadczając brzemię odpowiedzialności, piłkarze „Deport” nie umieli sforsować defensywy Valencii. Tymczasem Barcelona wygrywała z Sevillą już 5:2… Jednakże na dwie minuty przed zakończeniem pojedynku sędzia nakazał rzut karny dla zarządców stadionu Riazor. Jak reprezentanci rozglądali się za stałym realizatorem „jedenastek” okazało się, iż Donato został wcześniej zmieniony przez szkoleniowca. Odpowiedzialność siadła więc na barkach Serba Miroslava Djukića. Niestety, strzelił w tak zwiastowany sposób, że piłkarz Valencii nie posiadał problemu z odbiciem piłki.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij